- Wszystko działo się tak szybko. Jakby ich coś opętało. Kolega zawołał syna z domu. Poszli w pięciu, kupili piwa, wzięli kajak od Grześka i popędzili nad San. Nie było ich jak zatrzymać. A potem ta burza... Sąsiad przyleciał z krzykiem, że Damian i Kamil chyba się utopili - szlocha Danuta Jasiewicz z Ostrowca, matka 20-latka, który razem z kolegą wypadł z kajaka.Posty powiązane:
Samochód dla Dom Dziecka
Adopcja zamiast kubła na śmieci
Policjant podejrzany o śmiertelne pobicie
6-latka wezwała pogotownie do pijanej matki
Znaleziono zamarznięte zwłoki 35-latka
Jak dobrze mieć sąsiada...
Szkoła w... domu
Pożar piwnicy w Niewodnikach
Napadł i brutalnie pobił 40-latka
Tragedia reprezentantki Włoch
